Tradycyjna wycieczka kąpielowa – tym razem morze – RwM

WP_20160625_11_36_02_Pro

W tą sobotę skusiłem się na wycieczką z Padre. Kilometraż był obiecujący co do mojej kondycji, towarzystwo którego już jakiś czas  nie widziałem. Jak tu nie dać się skusić ? 

Miejsce zbiórki uczestników wycieczki to Swarzewo. Jedna stacja PKP za Puckiem. Wraz z Ulą, Ewą i Markiem spotkaliśmy o 8:00 na dworcu PKP w Gdańsku. Razem pojechaliśmy do Gdyni gdzie czekał Sebastian i przesiedliśmy się do szynobus zmierzającego na Hel.

Na miejscu zbiórki w Swarzewie czekała Ania, Iwcia, Padre i Łukasz.

Pierwsze zakręcenie poczyniliśmy byłą linia kolejową do Krokowej. Droga wyasfaltowana, z niewielkimi przewyższeniami. Śmiga się aż miło.
Przed Krokową asfaltem bocznym odbiliśmy na północ i tak dotarliśmy do Karwi gdzie nastąpił popas  kąpielowy.
Wzdłuż brzegu Bałtyku do Dębek, a nawet kawałek dalej. Po drodze Ania pokazała nam ukrytą na wydmie kapliczkę.

Kawałek drogi do Żarnowca nie należał do najprzyjemniejszych. Kierowcy strasznie  kurząc mijali nas z duża prędkością. Nieliczni tylko zwalniali. Droga przez  burzę piaskową, to było bardzo nie przyjemne  uczucie.

Z Żarnowca udaliśmy się w dalszą drogę zielonym szlakiem Puszczy Darżlubskiej. Jest to piszy szlak i kilka razy dało się to odczuć.

Po kilku km pierwszy dłuższy przystanek wywołała burza i mocnym opadem deszczu. Fala pierwsza, fala druga… trzecią fale już przeżyliśmy kręcąc cali korzy.

W tym czasie Reprezentacja Polski już grała mecz ze Szwajcarią. W każdej wsi słychać było trąbki, famrafy, rozwieszone flagi.

W pewnym momencie szlakiem nie dało się już jechać, nastąpił szereg modyfikacji, złego zwrotu choć dobrego kierunki i wylądowaliśmy na szosie Wejherowo – Krokowa. Ze 3 km i dotarliśmy do końcowego przystanku czyli PKP Wejherowo. Ania uciekła  na kołach do domu, a  mu przez okno taksówki słuchaliśmy komentarza  końcówki meczu Polska – Szwajcaria. Wygranym przez Biało-Czerwnych (tych naszych) karnymi 5:4 (1:1) w regulaminowym czasie.

Pod domem wskoczyliśmy na jedno małe zmrożone i tak mając 83km na liczniku dobiliśmy końca dnia.

Więcej zdjęć tutaj:
http://rwm.org.pl/relacje/index.php?mode=galeria&id=3802&uid=1337

Relacja filmowa do czasu opadu:  wkrótce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.